wtorek, 6 sierpnia 2013

Pierwsze kroki

Jakoś tutaj trafiłam. Teraz tylko połapać się w tym wszystkim.
Czy pisanie da mi odpowiedź na moje rozterki? Zobaczymy. Coś chcę zmienić i dlatego będę pisała.
Dzień pierwszy, czyli wtorek.
Jest upał na który czekaliśmy wszyscy. Trochę męczy, ale niech tak zostanie. Poranna kawa, znowu głowa pełna myśli o problemach dnia codziennego. Jadę do Sopotu, muszę pobyć sama. Dobrze się składa, bo mam wizytę w szpitalu reumatologicznym, czyli dwa w jednym. Najpierw jazda z Rumi do Sopotu. Oczywiście nie było łatwo. Korki. Bałam się o miejsce do parkowania, ale tutaj niespodzianka. Idealne miejsce czekało na mnie. Sopot zawsze urzeka swoją atmosferą. Byłam na plaży i w parku. Popatrzyłam, pomyślałam, pomarzyłam. Potem wizyta u lekarza. Mam RZS ( reumatoidalne zapalenie stawów), tak więc wizyty są systematyczne.  Na szczęście wszystko pod kontrolą, wyniki niezłe, samopoczucie też. Lekarka przekazała mi chyba dobrą wiadomość. Moja córka została zakwalifikowana na leczenie biologiczne. Niestety, też jest chora na RZS. Ma gorszą postać ode mnie. Jest to dla mnie bardzo stresogenne. Wiadomo, martwię się. Teraz to biologiczne leczenie jest nadzieją, ale i lękiem ( mogą być skutki uboczne). Po powrocie do domu,  dobry nastrój  szybko prysnął. Nic nie zrobione, chociaż mąż był w domu. Nie miał czasu. Stała śpiewka. Wiem, że muszę popracować nad swoimi emocjami, jakoś za impulsywnie reaguję. No, ale szybko pokroiłam cebulę, czosnek, podsmażyłam dodałam pokrojona paprykę, pomidory, cukinię, trochę bardzo drobnego makaronu, doprawiłam i obiad był całkiem dobry. Teraz od kilku godzin jestem sama. Obejrzałam wykład Jacka Walkiewicza na youtube http://www.youtube.com/watch?v=ktjMz7c3ke4&noredirect=1. No i zajęłam się pisaniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz